To był film o tym sanatorium, który był
zrobiony, bo wtedy byliśmy bardzo
biedni, a Kieślowski na poprzednim, rok
wcześniej na festiwalu zorientował się,
że jest nagroda
Towarzystwa Antygruźliczego.
15 tysięcy dla
najlepszego filmu Antygruźliczego.
To było dużo, 15 tysięcy.
Dużo, to było wtedy bardzo dużo.
Filmowa Migawka, podcast wytwórni
filmów oświatowych w Łodzi, tym razem z
Sokołowska koło Wałbrzycha, w miejscu
gdzie w tej chwili odbywa się festiwal
Omasz A. Kieślowski, festiwal
poświęcony Krzysztofowi Kieślowskiemu.
jesteśmy przy
Jesteśmy przy budynku, w którym
mieszkał Krzysztof Kieślowski przez 8
lat. A dlaczego jest z nami Jacek
Petrycki? O tym za chwileczkę.
To jest
To jest podcast WFO.
Jacek Petrycki, czyli ikona filmu,
operator, człowiek, który stworzył styl
zdjęć filmowych i styl filmu
dokumentalnego lat 70. i 80.
Bardzo bliski
Bardzo bliski współpracownik Krzysztofa
Kieślowskiego, jak się okazuje również
człowiek wytwórni filmów oświatowych w
Łodzi. A o tym już za chwileczkę.
To jest podcast WFO.
Dziękuję Jacku, że się zgodziłeś na tą
krótką rozmowę i powiedz mi, ty jesteś
człowiekiem, który w 1970 roku skończył
szkołę filmową w Łodzi.
W 1971 roku pierwszy film zacząłeś
zrobić z Krzysztofem Kieślowskim.
To się przerodziło
To się przerodziło w wielką i
długoletnią przyjaźń i współpracę, ale
też współpracowałeś z wytwórnią filmów
oświatowych w Łodzi.
Ja im dalej brnąłem przez studia w
Łodzi, tym bardziej byłem przekonany,
że moją przyszłością
jest tylko dokument.
Dokument to jest
Dokument to jest, że rzeczywiście ja z
miesiąca na miesiąc go coraz bardziej
poznawałem, ten gatunek i
go zaczynałem naprawdę lubić.
I wydawało mi się, że to jest też na
poziomie moim, takiego bardzo młodego
człowieka, jeszcze do opanowania.
Film fabularny to było coś kompletnie
niedostępnego i w
ogóle o tym nie myślałem.
I wyobraziłem
I wyobraziłem sobie, że takim Mekką dla
przyszłego dokumentalisty, to jest
warszawska wytwórnia
filmów dokumentalnych,
dokumentalnych.
chociaż najbliższa nam, studentom
łodzkiej szkoły, była
właściwie oświatówka.
Bo tylko dwa przystanki od tej szkoły.
Właśnie była bardzo blisko i
wiedziałem, że tam moi koledzy, którzy
właśnie w zeszłym roku już skończyli,
już tam robią filmy.
Że to była wytwórnia
naprawdę bardzo otwarta.
bardzo otwarta.
To się później bardzo potwierdziło,
ponieważ ja byłem na roku również z
Wojtkiem Wiszniewskim.
I to było dla mnie
I to było dla mnie objawienie Wojtek.
Wojtek był tak
niesamowicie ciekawą osobowością.
I od pierwszych filmów już szkolnych
wiedzieliśmy, że to jest oryginał.
I że to robi coś
I że to robi coś nadzwyczajnego.
I to, że oświatówka mu pozwalała robić
kolejne filmy, które szły na półki,
które były zabronione i tak dalej.
Ale ciągle mu pozwalano to robić.
pozwalano to robić.
I on tam z tego
I on tam z tego korzystał.
To dla mnie było bardzo wielkie.
No niemniej
No niemniej
przeniosłem się do Warszawy.
I tam za wszelką cenę można powiedzieć,
bo zostałem adeptem stenta operatora.
Ale to nie było takie łatwe, prawda?
Nie, nie, nie.
To było bardzo trudne, bo w ogóle nie
miałem ożdunku i tak
dalej, ale jakoś to ominęliśmy.
Dosyć szybko, oprócz tych
filmów, które robiłem już tam.
Najpierw z
Najpierw z Krzyśkiem
i z Tomkiem Zygadło.
Potem jeszcze z Marcelem Łozińskim i z
Titkowem i z Bogdanem Kosińskim.
No bardzo, bardzo to była taka grupa
tych ludzi, którzy tworzyli ten nowy
dokument, taki krytyczny.
Zgłosiła się do
Zgłosiła się do mnie moja koleżanka z
roku równoległego reżyserskiego, a Ania
Górna, zwana wiebiurą.
Wiewiórą i
I powiedziała, że ona wraz z mężem
Lubkiem koniecznie, a Lubek był bardzo
związany z Krakowem, z
Piwnicą pod Baranami,
że jest właśnie rocznica
Piwnicy i bardzo uroczysta.
I że robi dla naszej
wytwórni filmów oświatowych film.
Zgłosiła się do mnie.
Przychodzimy, odchodzimy,
leciecieńko na paluszkach.
Szczotkujemy, wycieramy
buty nasze, twarze nasze.
Żeby śladów nie
zostawiać, żeby śladów nie zostało.
Tak, wielki wybitny operat.
Tak.
Tak.
Z pełną dosadnością, z bliska i takie
ono jest, takie prawdziwe.
W jakimś sensie
opaliliście system, muszę powiedzieć.
Mi się wydaje, że to nie ma co tutaj.
Robimy film o czymś
szalonym, o piwnicy pod baranami.
Nie róbmy tego tak realistycznie
strasznie. Zróbmy nawet w
świetle, niech to będzie.
Ja mówię, jak to? Ja mówię, no wiesz,
już widzę, że chcesz tak zaświecić z
góry, że to takie
światło, takie ogólne, coś tego.
Ja mówię, nie, chodź, weźmy te lampy,
bo wsadzamy tu w te
papratki, które stoją.
Niech to wygląda jak jakiś dziwny,
jakiś taki wybuch kolorowy.
Ja mówię, no może, no i później nagle
mówię, no pewnie, no jasno.
No więc to moje spotkanie z Jurkiem
było niesamowite, bo to też dla mnie
było nagle czymś takim, że to co ja
robię, już wypracowałem przez trzy
lata, to nie jest koniec świata.
To nie jest tylko, że tak, że to można
inaczej. Więc to było strasznie ważne,
okropnie wzruszające.
wzruszające.
Szanowni zebrani, zapraszamy Was do
Pałacu pod Baranami na całonocny bal.
Szanowni zebrani, możecie wchodzić do
Pałacu pod Baranami na całonocny bal.
Te światy się bardzo
przenikały, że na przykład taki...
...taki...
Grzesio Warchaus z Piwnicy pod Baranami
zagrał w Amatorze fajną rolę i tak
dalej, i tak dalej.
Więc ten film był szalenie emocjonalny,
ponieważ mnie oderwał
od tego myślenia o tym,
że trzeba te partie i tę nomenklaturę i
to wszystko krytykować
cały czas i tak dalej,
że można pokazać, że jest coś
fantastycznego, pięknego.
Są ci ludzie, którzy po prostu nas
porywają w swój świat, który jest
zupełnie inny i szalony.
Więc ten film był bardzo dla mnie
istotny, powiedziałbym
nawet w takim moim samorozwoju,
w takim pracy nad sobą, bo to było
rzeczywiście i jak mówię,
to przyniosło wiele, wiele, na
przyszłość wiele dobrego,
ponieważ zakolegowałem się
i z Piotrem Skrzyneckim, który, który,
No, to jest za
no to jest za dalekie analogie.
No ale zrobiłeś jeszcze
drugi film z Pobóg Malinowskim.
I to jest taka postać też bardzo
ciekawa, reżyser, który przez całe
właściwie dorosłe życie
chyba mieszkał w Wielkiej Brytanii, bo
się, no wyjechał, wyjechał z Polski,
A ty robiłeś jeden
a ty robiłeś jeden z jego filmów.
Tak, tak.
Sztuka dla
Sztuka dla milionów, tak?
Ten film się
Ten film się nazywał Sztuka dla
milionów chyba od początku.
I od początku pomyślałem,
że to jest coś przedziwnego.
Zmiana słowa z Niem
Chortunałyca 6
1975
insanity…
Proszę do ani các�ra!
Po koniec od Pierwszy. pipejśym auto…
Oraz i rozpoczyłem
W szkole byle jak,
bo on był trochę w
młodszym,
na młodszym
roczniku.
I on był na
reżyserii, tyny operatorski.
Ale znaliśmy się...
Ale znaliśmy się,
tam się poznaliśmy
i w ogóle się
okazało, że to
jest,
zaczyna się...
To jest sztuka,
która była
nieprawdopodobnie
ciekawa,
Ciekawe, autentyczne.
właściwie taka
przodująca
na świecie.
No do dzisiaj właściwie mamy ją
wszędzie, bo to są reminiscencje z
tego, co wówczas wymyślono.
Tak, ale jednocześnie
została zakazana kompletnie.
Zbyt nowoczesna, zbyt awangardowa.
Tak, jak tylko zaczęło się myślenie o
socrealizmie, to w ogóle postarano się,
żeby ona przestawa istnieć.
Nie tylko w sensie takim artystycznym,
ale niejednokrotnie fizycznym.
fizycznym.
Tych ludzi, niektórych zamykano,
niektórych eliminowano i tak dalej.
To był bardzo ciekawy temat.
A miał to zdokumentowane i Tomkowi to
jakby zaproponował.
zaproponował.
Szymon Bojko, niebywała postać, bo był
to człowiek związany z Komitetem
Centralnym Polskiej Partii,
Zjednoczonej Partii Robotniczej.
Robotniczej.
A jednocześnie człowiek, który tam się
urodził, narodowości
żydowskiej, tam się urodził.
Tam przeżył jakieś potworne rzeczy.
potworne rzeczy.
Ale jednocześnie
Ale jednocześnie zaprzyjaźnił się już
wtedy, po 20 latach.
Nie, no był tak późni trochę.
Z pozostałościami tego ruchu
rewolucyjnego w sztuce.
No i w końcu udało
No i w końcu udało mu
się uciec do Polski.
I tutaj, no jakby
kontynuował swoją ideologię.
Ale jednocześnie był bardzo,
był bardzo,
powiedziałbym,
powiedziałbym,
powiedziałbym,
człowiekiem
człowiekiem zdrowomyślącym.
On w ogóle o tym swoim
nie chciał rozmawiać.
On uważał, że on jest
związany z tym Komitetem.
I tak dalej, i tak dalej. I jeżeli
chodzi o tę sztukę rewolucyjną
rosyjską, to on miał
absolutnie uczciwy światopogląd.
To znaczy dokładnie chciał, żeby w tym
filmie powiedzieć, jaka ona była
wspaniała i jak została zniszczona.
No i on nas miał pilotować do Związku
Radzieckiego i myśmy w tym 79 roku
pojechali na dokumentację.
To lata trwało, wytwórnia, która to
pilotowała, wysłała parę lat temu
specjalną prośbę tam do Moskwy, żeby
nam udostępnić, że my
chcemy robić taki film.
Politycznie niepewne.
Bardzo tego i oni bardzo długo nie
odpowiadali i w końcu jak myśmy
napisali, że chcemy przyjechać na
dokumentację, żeby tylko, a no dobra,
to dostaniecie tutaj ludzi, którzy wam
pomogą w tym i tak dalej.
Ale ten Szymon Bojko z nami pojechał. I
myśmy pomyśleli, kurczę, to źle
wygląda. Być może to
jest nasz jedyny wyjazd.
Więc wzięliśmy, Tomek miał swoją chyba
prywatną, ma nagle mini, taką S, a ja
skądś pożyczyłem, nie
pamiętam skąd, kamerę BL16.
Tak, czyli 16 milimetrów na
małą taśmę, na wąską taśmę.
Tak i to jest dosyć spora kamera.
Mimo to wówczas to było bardzo małe.
No tak. I chodziło o to,
żebyśmy mogli nagrywać dźwięk.
I ja ją, myśmy tego
w ogóle nie zgłosili.
To znaczy mieliśmy to w balizkach.
To śmiesz mi się chcę, bo Pobóg
Malinowski, ojciec historyk, który, że
tak powiem, był
wobec systemu na bakier.
Wy tam jedziecie robić
właściwie szpiegowski film.
Ojcem reżysera Tomasza Pobóg
Malinowskiego był Władysław.
Historyk emigracyjny i przeciwnik
komunistycznego systemu, który po
wojnie pozostał na zachodzie.
Władysław Pobóg Malinowski nie uznał
władz komunistycznych w Polsce.
Jego monumentalne dzieło, najnowsza
historia polityczna Polski było
antykomunistyczne i
niepodległościowe w treści.
Tak, no dokładnie tak.
I myśmy to wzięli do tego, do walizek,
rozebrane na części.
Nawet ja jemu jedną
Nawet ja jemu jedną kasetę dałem, żeby
to u mnie było bardzo, bardzo, że tak
powiem, mało widoczne.
I program mieliśmy taki, że rano
zgłaszaliśmy się do naszego kierownika
produkcji, który był nam przyznaczony
przez szef artystów,
związek artystów plastyków.
To jest coś w randze
ministerstwa właściwie.
właściwie.
Kierownik tego szef
Kierownik tego szef to był oczywiście
partyjny urzędnik i tak dalej.
I oni nam to wyznaczyli.
I myśmy w godzinach pracy jeździli z
nim, uzgadniając takie oficjalne
miejsca, gdzie możemy.
Tych takich najbardziej zbliżonych do
socrealizmu rewolucjonistów oglądaliśmy
i tam odwiedzaliśmy itd.
Nawet mówiliśmy, że udawaliśmy, że
chcemy to filmować na przyszłość itd.
na przyszłość itd.
Tak, dokumentacja
Dokumentacja tak zwana.
Ustalaliśmy plan produkcji, jak to
będzie w przyszłości.
A jak się kończyła praca, to
załatwiliśmy, że nasz samochód, busik,
którym jeździliśmy,
będzie do naszej dyspozycji,
ale ten człowiek już sobie
idzie na obiad i do domu.
Ponieważ myśmy byli
przekonani, że to jest agent.
Byliśmy przekonani, że to jest agent.
No i wtedy jechaliśmy z Szymonem.
On w międzyczasie załatwiał do takich
ludzi, między innymi do...
Z tego momentu my już stali
uczestniczyć
jeżdżegodnie w ufamieniu miasta.
No, w tym samym razem my przystąpiliśmy
zrobić plakaty reklamowe.
I z tego momentu my wyszło i my
robiliśmy plakaty na mnóstwo filmy.
Od tej pory każdego roku
uczestniczyliśmy w dekorowaniu miasta.
Równolegle przystąpiliśmy do
projektowania plakatów reklamowych.
Szło jak po maśle.
Robiliśmy plakaty do
filmów produkcji krajowej.
Eisensteina, Pudowkina, Dowrzenko.
Jak też do filmów zagranicznych, które
stanowiły przeszło 50% repertuaru.
Maksimum rezultatu przy minimum
wydatkowanej energii.
Ekonomia przede wszystkim,
wszystkim, żadnych
żadnych zbędnych dodatków.
Ten obraz namalowany niedawno wskrzesza
klimat pierwszego roku po rewolucji.
Pracowałem wtedy w
sekcji plastyki, prolet kultu.
Pewnego dnia miałem
odebrać przydział koniny.
Gdy przyszedłem na miejsce,
pozostała już tylko głowa.
Oczywiście wziąłem ją i jadłem potem
przez półtora miesiąca.
Poza tym z obrazu można odczytać wygląd
moskiewskiej ulicy w 1918 roku.
I mówi, że myśmy byli coraz smutniejsi,
bo coraz nam wszystko zabierano.
Myśmy na początku w ogóle brali udział
na wszystkie parady w
dekoracji Placu Czerwonego.
Bo tam można było robić absolutnie
nowoczesne, geometryczne jakieś formy,
jakieś abstrakcyjne coś.
Ale już po następnym roku to już mówili
nie, to już takie raczej
kwiaty, raczej flagi i tak dalej.
Idziemy w socrealizm.
Tak.
Tak.
I mówili, a jak myśmy robili nie, to
prosta forma, to nam mówili po bogacze,
po bogacze, żeby to było bogatsze.
Takie, takie...
Żeby odejść od
Żeby odejść od formalizmu, prawda?
Bo to formalizm był głównym zarzutem
wobec nowoczesnych artystów.
Dokładnie.
No i to było...
I myśmy takie rzeczy filmowali.
rzeczy filmowali i
I w pewnym momencie...
Co się okazało? Mówię teraz w skrócie,
bo tak jak ci powiedziałem przed
chwilą, mogę to opowiedzieć kiedyś
naprawdę, ale to jest pół godziny co
najmniej takiej długiej opowieści.
Mikołaj Jazdą czeka na ciebie.
Proszę Państwa, my tutaj jesteśmy, że
tak powiem, wetchnięci pomiędzy bardzo
bogaty program działań naszego gościa.
Tak. No więc opowiem tylko
o tym, jak to się dzieje.
Wiedzieliśmy, że jeszcze mamy drugą
część w Leningradzie, naszej
dokumentacji, ale rano, jak mieliśmy
jechać, a ja nie, tego dnia mieliśmy
jechać do kogoś, kto nie zgodził się,
żebyśmy z kamerą weszli, ale chcieliśmy
porozmawiać i go namówić.
namówić. Nie
Nie pamiętam, kto to był.
Kamera została w hotelu i myśmy
pojechali i poprosiliśmy, żeby nas
zawieźć w miejsce, gdzie chcieliśmy
właśnie porozmawiać z tym człowiekiem.
I w pewnym momencie się orientujemy, że
Szymon mówi, ale my
jedziemy chyba w drugą stronę.
I co się okazało już, żeby skrócić?
Podobało się, że nas porwano. To znaczy
porwano nas, jak myśmy mówili to stop,
stop, to już jeżeli
to już jeżeli tak, to my wysiadamy i na
czerwonym świetle próbowaliśmy ruszyć,
to takie rozczyni nasza.
nasza. Dawaj na
Dawaj na pedał i przez czerwone światło
nas wiezie, nie zatrzymuje się.
I w ten sposób, po
I w ten sposób, po pierwsze,
dowiedzieliśmy, że to ona była gętką, a
nie ten nasz biedny
kierownik produkcji.
A po drugie, że nas przywieźli tam do
tego Związku Plastyków i doprowadzili,
to znaczy wyszli ludzie z portierni,
którzy nas wzięli za ręce.
Doprowadzili tam przed gabinet głównego
dyrektora i powiedzieli, no tu
czekacie, tu uważacie.
Ale nie zabrali wam
taśmy, skoro powstał film.
Czekaj, co się stało? Taśmy mieliśmy na
szczęście tę nakręconą, gdzie indziej
schowaną, natomiast
tutaj, co się okazało?
się okazało? Ta
Ta kierowczyni codziennie przekazywała
karteczki, na których ten nasz Szymon
Bojko pisał adresy,
pod które chcemy jechać.
chcemy jechać.
Ale to były adresy,
Ale to były adresy, tak jak w
konspiracji, trzy przecznice dalej.
Myśmy się zatrzymywali i wysiadali.
A oni te kropki połączyli, kto gdzie
mieszka, kto nas może interesować i
mówią, tu wy tutaj
pojechaliście do tego i tego.
No tak.
Także to wszystko było wiadome. No i
powiedzieli dość tego dobrego. Koniec,
już w ogóle nie mamy o czym rozmawiać.
rozmawiać.
My jeszcze
No my jeszcze jedziemy. No tak, no to
już jest przygotowana ta dokumentacja,
ale w ogóle nie ma
mowy o takich rzeczach,
tylko to już to lew, ten tam nasz
kierownik produkcji,
on to wszystko załatwił.
wszystko załatwił.
Co się okazało? Myśmy mieli na
następnego dnia w Leningradzie
spotkanie z asystentką, taką
wieloletnią asystentą Malewicza.
Czyli no w ogóle ikony...
Tak, biały czarny kwadrat na czarnym
tle, biały kwadrat na białym tle.
Tak, dokładnie. O tym też
opowiadłała opowiedzieć.
Supermaty zmierzyły
Supermaty zmierzyli się nie mylę.
się nie mylę.
Dokładnie.
Kazimierz Malewicz, Kazimir Malewicz od
1879 do 1935 był rosyjsko-polskim
artystą awangardowym, jednym z
najważniejszych
twórców sztuki XX wieku.
Najbardziej znany jest jako twórca
suprematyzmu,
kierunku, który doprowadził
abstrakcję do niemal całkowitego
odrzucenia
przedstawiania rzeczywistości.
W 1915 roku stworzył obraz, który stał
się jednym z symboli
sztuki nowoczesnej,
czarny kwadrat na białym tle.
Spotkanie z asystentką, taką
wieloletnią asystentą Malewicza.
I ona była już tak
I ona była już tak ciężko chora, ją się
zajmowali studenci z Akademii Sztuk
Pięknych i tak dalej,
Ale ona była tak
ale ona była tak chora, że umówiliśmy
się na godzinę 12,
dwunastą, że oni ją
że oni ją przygotują,
że ona nie tyle wstanie z łóżka, bo ona
już nie mogła wstawać, ale że w fotelu
usiądzie i tam my ją sfilmujemy.
Więc myśmy
Więc myśmy przyszli, ja zacząłem
przygotowywać i się zorientowałem, że w
skrócie, bo to trwało długo,
trwało długo, że po
że po prostu w czasie jak nas tam
trzymali w tym Ministerstwie Sztuki, to
tam musieli wejść do mojego pokoju
i przepalili silnik w kamerze.
No, udało mi się, ci
studenci mi pomogli bardzo.
bardzo, bo...
A to były wymienne części, prawda?
Teoretycznie...
Teoretycznie.
No ale słuchaj, mieliśmy dwie godziny.
dwie godziny.
My mieli dwie godziny dopiero tutaj.
to dopiero tutaj...
To była kamera ze
światówki, teraz sobie przypominam.
Ona jak tu wróciła i to obejrzeli, to
powiedzieli, słuchajcie,
słuchajcie, ktoś
ktoś musiał ją włączyć na 220.
Ten silnik po
Ten silnik po prostu prawie...
No bo tak, bo trzeba powiedzieć, że to
nie była epoka techniki komputerowej,
tylko wszystko analogowa taśma.
W fabryce porcelany imienia Łomonosewa
kierownikiem artystycznym był
Czechonin, artysta o szerokich
horyzontach i subtelnym smaku.
Choć daleki był on od suprematyzmu,
doceniał jednak jego znaczenie.
Dzięki temu można było
zaproponować coś całkiem nowego.
Tam właśnie Suetin zaprojektował
czajniczek, wnosząc do niego formę
kubofuturystyczną, a po
części suprematystyczną.
W doświadczeniu tym został po raz
któryś z rzędu postawiony nigdy
nierozstrzygnięty dylemat.
Czy funkcja pochodzi od
formy, czy forma od funkcji.
od funkcji.
Na tym projekcie są tylko sztandary i
herby, a na ten,
późniejszy, aż rzad spojrzeć.
Mówili nam róbcie okazale i wystawiaj,
wystawiaj, więc
więc dodaliśmy ornamenty, ale to już
nie było w naszym stylu.
Na koniec, bo wiem, że się śpieszysz,
powiedz mi jeszcze, to tutaj właśnie
kręciłeś zdjęcia do
prześwietlenia, do filmu o miejscu,
bo trzeba powiedzieć, że jesteśmy
dokładnie w miejscu,
gdzie mieszkał Kieślowski.
Tu właśnie nad nami przez 8 lat
mieszkał, a obok w kinie, które
znajduje się po tej stronie, zaczął
oglądać filmy i być może dlatego został
filmowcem, reżyserem.
Tak. No to było niesamowite.
I tutaj był jego ojciec i tutaj powstał
film, który, jeden z filmów o
szpitalach, oprócz szpitala
najsłynniejszego dokumentu.
To był film o tym sanatorium, który był
zrobiony, bo wtedy byliśmy bardzo
biedni, a Kieślowski na poprzednim, rok
wcześniej na festiwalu zorientował się,
że jest nagroda
Towarzystwa Antygruźliczego.
To było 15 tysięcy
15 tysięcy dla
najlepszego filmu Antygruźliczego.
Antygruźliczego.
Czy to było dużo,
To było dużo, 15 tysięcy.
To było wtedy bardzo dużo. Ja
zarabiałem tysiąc,
dwieście miesięcznie.
No to jest jednak pokusa, tym bardziej,
że on o gruźlicy wiedział wszystko,
gdyż ze swoim ojcem
był w wielu sanatorium.
I to było wzruszające, bo
przyjechaliśmy do miejsca, gdzie on 15
lat wcześniej wyjechał i poszedł w
świat i w ogóle gdzieś się rozpuścił w
tym wielkim mieście i w
ogóle w dalekich stronach.
A tu nagle wróciliśmy, odwiedziliśmy
grup jego ojca i tak dalej.
Jakie było Sokołowsko
wówczas? Kiedy kręciliście?
To Sokołowsko było bardzo czynnym
sanatorium. Wszystkie te budynki tutaj.
Oprócz tego, że mieszkało trochę
personelu, to były sanatoria.
To było sanatorium,
To było sanatorium, tam
było sanatoria dwa, widzę.
To wszystko były sanatoria.
I tłumy ludzi?
I wszystkie były
I wszystkie były zajęte na full.
Także myśmy, teraz są dwa zostały
tylko, a reszta to są warszawiacy,
którzy tu wykupują
mieszkania, bo to jest pięknie.
Tu jest pięknie i nawet Olga Tokarczuk
osadziła akcję
jednej ze swoich książek.
No tak, tak.
Właśnie tutaj.
Tempudzion, tak.
Tak i jak się tutaj jest, to czuje się
magię. Ja mam tym bardziej sentyment do
tego miejsca, gdyż 15 kilometrów od
tego miejsca się urodziłem.
Dobrze, gratuluję. Dziękuję.
Dziękuję.
Jak będziesz chciał, bo tych opowieści
o Związku Sowieckim i one w naszym
krzęceniu również w Leningradzie, co
się wydarzyło, jak poszliśmy do muzeum,
muzeum, do archiwum
do archiwum dźwięków i tak dalej, to
opowiem kiedy indziej,
jeżeli będziesz chciał.
Ja już teraz nie będę przeszkadzał.
Dziękuję Ci jeszcze raz za spotkanie.
Wiem, że czekają na Ciebie.
Następna ekipa już
No tak, tak.
Ekipa już jest w blokach startowych,
żeby rozpocząć wywiad. Tylko tyle
powiem, że jestem bardzo dumny, że
udało mi się ten wywiad nakręcić.
Dziękuję Ci serdecznie.
Dzięki.
Dzięki.
Dzięki.
Dzięki.
Dzięki.
Dzięki.
To był podcast Filmowa Migawka.
A Jacek Petrycki już nas opuścił, gdyż
w tym momencie właśnie biegnie do
następnej ekipy filmowej, gdyż ma
bardzo zajęty harmonogram
swoich wydarzeń i rozmów.
Dzięki.
Ja żegnam się z Państwem z Sokołowska.
Dzięki.
To jest za
Wałbrzychem w Górach Suchych.
Dzięki.
W miejscu, gdzie przez 8 lat mieszkał
Krzysztof Kieślowski i gdzie w tej
chwili odbywa się
festiwal Omasz A. Kieślowski.
Festiwal poświęcony właśnie temu
reżyserowi, jednemu z najważniejszych
twórców filmowych po II wojnie
światowej w Polsce.
Dzięki.
Do usłyszenia. Sławomir Kalwinek,
podcast Filmowa Migawka. Zapraszam do
subskrybowania i
lajkowania naszych produkcji.
Zapraszam również do wsparcia nas w
podcaście na stronie
podcast.wfo.com.pl.
Jest taka malutka zakładka. Zapraszam
również do wsparcia nas drobnymi
datkami i do wspierania wytwórni filmów
oświatowych w Łodzi.
w Łodzi.
Również pod względem, że tak powiem,
tak powiem,
siły jaką musimy mieć, żeby przetrwać.
Do usłyszenia i do zobaczenia.
To był podcast Filmowa Migawka.